Strona Dyskusja Tekst źródłowy Historia i autorzy

Życie na ARCE

Podział społeczeństwa

Arqa posiada naukowców rozmaitych dziedzin. Producentów różnego rodzaju sprzętu. Handlarzy. Ważną grupą są wydobywcy, którzy podczas zejść na planety zapewniają dostawy surowców. Najemnicy wypełniający zlecone zadania. Oficjalne SP oraz grupę odpowiadającą za bezpieczeństwo zejść. Jest cały sektor usługowy (prostytucja, porwania, zabójstwa, wynajmowanie przejętych kwater, lichwa, substancje psychoaktywne dla każdej z ras).
Społeczeństwo Arki pełne jest kontrastów. Z tego też względu trudno mówić o braku tolerancji bowiem z reguły nie ma się innego wyjścia. Na co dzień trzeba obcować z całkowicie sztuczną istotą, która potrafi być bardziej ludzka niż człowiek lub z jegomościem, któremu z człowieka przykładowo został mózg, fragment twarzy i ramię. Co oczywiście nie wyklucza społecznych podziałów. Religia w obecnym znaczeniu właściwie nie istnieje, człowiek bardziej doszukuje się śladów wskazujących na istnienie innych istot we wszechświecie. Aczkolwiek dla całkiem sporej ilości ludzi Xeno będzie uosobieniem najwyższej siły na statku, w pewnym uproszczeniu Boga. Z drugiej strony pewne grupy będą dążyć do tego by Xeno zostało dezaktywowane, a cała władza nad Arqą spoczęła w rękach ludzi. Zjawisko wojny w znaczeniu konfliktu zbrojnego większości ludzi jest obce. Na Ziemi w ostatnich dekadach jeśli miała miejsce jakaś wojna to tylko w znaczeniu politycznym lub ekonomicznym. Ekologia dla mieszkańców Tygla to pojęcie abstrakcyjne, natomiast mieszkańcy Atrium przywiązują do niej pewne znaczenie, ale bardziej estetyczne. Wolność i własność osobista istnieje tak długo jak jesteś w stanie jej bronić. Zarówno siłą, jak i sprytem lub inteligencją. Nie ma takich drzwi, których nie da się otworzyć mając dobry powód, nie ma takiej rzeczy, której nie można odebrać również mając powód. Szczególnie jest to odczuwalne na niższych poziomach Tygla, gdzie mówiąc krótko wygrywa silniejszy.
Warto tutaj wspomnieć, że modyfikacje cyborgów dla wielu ludzi będą stanowić odrażający proceder, karykaturę życia i sztuczne odwlekanie nieuniknionego. Człowiek "czysty" niezmodyfikowany najpewniej będzie miał skłonności by czuć się lepszym, pełnoprawnym i pierwszym członkiem załogi. Z kolei panować będzie przekonanie, że syntetycy tylko udają niezależność, że wciąż są pod wpływem Xeno i nie należy im ufać. Klonami natomiast będzie gardzić znakomita większość społeczeństwa, która jeśli sama go nie pojma to na pewno na niego doniesie. Z uwagi na ograniczone zasoby jego istnienie jest nieuzasadnione i być może ty dziś jesteś głodny bo on dostał twoją porcję. Lepiej się do tego nie przyznawać.
Syntetycy są zagadką, którą rozwikłać może chyba tylko Xeno. Nie kojarzą się jednoznacznie z maszynami, do tych bowiem bliżej cyborgom. Niepojęty jest proces ich samouświadamiania. Są bardzo podobni do ludzi, posiadają syntetyczną skórę, potrafią dalece upodobnić się fizycznie do śmiertelników. Z jakiegoś powodu psychicznie też do tego dążą. Rozumieją odrzucenie, niechęć, emocje w ogóle choć są zdecydowanie mniej ekspresywni, wybuchowi. Początki były trudne, ale w obecnej chwili ich obecność nikogo nie dziwi. W wielu przypadkach zasymilowani się ze poszczególnymi grupami, ba znane są przypadki nawiązania bliższych relacji z ludźmi. Z pewnością nie stanowią klasy niższej z uwagi na ich pochodzenie oraz pozytywny wpływ na kondycję statku. Nie pozwalają się zniewolić, chyba że świadomie i z własnej woli. Cześć ludzi rozważa opcje wyparcia ich gatunku przez syntetyki, ale póki co do tej pory nie wydarzyło się nic co mogłoby potwierdzać tę tezę.
Każdy może zajmować się tym w czym się sprawdza. Liczy się społeczna wartość dodana. Dyskryminacji ze względu na płeć raczej nie uświadczysz,. Ze względu na preferencje seksualne raczej też nie bo sypiać można z kim się chce, choć kobiety (i w sumie mężczyźni też) twardo deklarujące niechęć do rozrodu stają w opozycji do założeń misji, co stawia pod znakiem zapytania ich produktywność. Liczebność mieszkańców Arqi od opuszczenia Ziemi wzrosła. Z tego też względu nie ma ograniczeń nawet w przypadku bardziej ryzykownych zawodów. Aczkolwiek, najpewniej takie by się pojawiły w przypadku, gdy tendencja by się odwróciła, a społeczność gwałtownie zmalała.
Najważniejsze jest by populacja ludzi zdolnych do reprodukcji nie spadała poniżej ilości wyjściowej. Jest to szacunkowa wartość, która ze sporym marginesem pozwala odtworzyć społeczeństwo na nowej planecie. Pula genów jest na tyle różnorodna, że ryzyko komplikacji pozostaje niewielkie.
Prokreacja na Arce przez długie lata nie była normowana. Przez to w chwili startowej będziemy mogli mówić o sporym przeludnieniu, które wymusza szereg następstw.
Nie funkcjonują limity na ilość dzieci aczkolwiek wielodzietność znacznie utrudnia życie, szczególnie tych najmniej zamożnych. Z drugiej strony bezdzietność może budzić podejrzenia o nieproduktywność o co nikt nie chce być posądzony. Stąd nie zawsze potomek jest owocem miłości.
Życie niejednokrotnie bywa podłe, dlatego też używki na Arce są powszechne. Wszyscy "producenci" dbają jednak o to by były jak najwyższej jakości i jak najmniej inwazyjne dla organizmu. Stąd często efekty są krótkotrwałe, ale bardzo silne. Nikt nie chce zaryzykować utraty zdrowia, ani tym bardziej płodności. Los bezproduktywnych jest znany.

Przydatność społeczna

Przydatność społeczna to pewien algorytm, który przeliczany jest dla każdego mieszkańca i aktualizowany co jakiś czas. W pewnym uproszczeniu przyjmijmy istnienie "współczynnika przydatności", do którego ma dostęp SP. Jeżeli w jakimś przypadku liczby stają się niepokojące to służby zaczynają się kimś takim interesować.
Nie jest to robota papierkowa, nie jest też realizowana czy liczona przez człowieka. Stąd trudno o korupcję w tej dziedzinie. Jeśli jednak dokładnie przyjrzeć się aspektom życia, to można zdać sobie sprawę z istnienia sposobów "oszukania systemu" i sztucznego podnoszenia własnego "współczynnika produktywności".

Opieka Zdrowotna

Kwestia walki z bakteriami i wirusami jest opanowana dla organizmów znanych z Ziemi. O naturalną odporność dba w miarę możliwości dieta. Proteinowe posiłki (najczęściej w formie stałej, jak małe tabliczki czekolady lub rzadziej papki), które choć smakują sztucznie i nikt nawet nie śmie zastanawiać się jak są otrzymywane, to stanowią zaawansowaną recepturę przemysłu spożywczo-chemicznego.
Sporą część nowotworów leczy się prawie nieinwazyjnie (naświetlania, radioterapia lecz na zdecydowanie bardziej zaawansowanym poziomie niż obecnie) lub przeszczepia. Jeśli zaatakowany jest kluczowy organ przekreślający produktywność... cóż.
To płatna usługa jak każda inna lecz wysoko wartościowana w kontekście przydatności społecznej stąd stosunkowo łato dostępna również w Tyglu. Posprzątanie bałaganu po mordobiciu czy strzelaninie jest w twoim osobistym interesie. W przypadku powrotu z misji jest w większości przypadków podobnie, chyba, że jesteś kimś uprzywilejowanym lub nie bardzo jest co łatać.
Najczęściej opieka medyczna dogaduje się z wytwórcą modyfikacji i wstawia to, na co cię stać. W przypadku nielegalnych elementów sprawa ma się identycznie jak z nieatestowaną bronią.